Uroczystość Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny
†
Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twojego, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen.
![]() |
Ave Maria... |
Nawiedzenie Najświętszej Maryi Panny.
Ks. Władysław Hozakowski
(1908)
Już ze słów Zwiastowania Najśw. Marya Panna poznała, że Wcielenie Syna Bożego w Jej łonie oraz poczęcie Poprzednika Jezusowego w łonie podeszłej Elżbiety w ścisłym do siebie zostają związku. O prawdzie tej tem dobitniej się Matka Boża przekonała, kiedy posłuszna wezwaniu anielskiemu postanowiła nawiedzić swą krewnę w dalekim Hebron. Słusznie widzieć możemy inną jeszcze przyczynę Nawiedzenia w woli Boga, aby Syn Jego Jednorodzony dzieło zbawienia i uświęcenia rozpoczął, ledwie był zstąpił na ziemię. Zbliżając się w pokorze, lubo dostojniejszy do niższego, miał św. Jana jeszcze w łonie matki od zmazy uwolnić grzechu pierworodnego.
Podejmując daleką drogę z Nazaret do odległego na 40 godzin podróży Hebronu, podążała Najśw. Dziewica z pośpiechem do Elżbiety, bo pełna była pragnienia, aby w jej szczęściu matczynem brać jak najrychlej serdeczny udział. Droga prowadziła przez góry Efraim; legenda opowiada, że Marya na odludnych ścieżynach, zdala od gwaru ludzkiego, zbliżała się do celu swej podróży; że jaszczurki i skorpiony i węże drogę jej zachodziły, że jednak jej szkodzić nie mogły, bo ślepotą zostały dotknięte.
Przybywając do Hebron, miasta kapłańskiego, powitała w domu Zacharyasza krewną swą Elżbietę w serdecznych słowach, a spotkanie dwóch niewiast, którym Bóg tak wielkie przeznaczył współdziałanie do zbawienia rodu ludzkiego, było sposobnością dla wcielonego Słowa Bożego, aby łaski szczególniejszej udzielić tak Janowi św. jak i jego matce. Ledwie bowiem usłyszała Elżbieta głos Maryi, kiedy nadprzyrodzoną siłą poruszyło się dziecię w łonie małżonki Zacharyaszowej, wobec bliskości Tego, na którego z urzędu i powołania swego miał św. Jan wskazywać. Czy poruszenie to było objawem jakiejkolwiek samowiedzy, nikt nie rozstrzygnie; prawdopodobną natomiast rzeczą, że właśnie w tej chwili św. Jan stosownie do słów anioła, został uświęcony przez uwolnienie od zmazy pierworodnej. Nie mniejszej łsski doznała św. Elżbieta, bo Duchem św. napełniona wypowiada to, czego w przyrodzony sposób ani z siebie wiedzieć nie mogła ani od drugich. Powtarzając słowa Gabryela, wynosi Maryę jako błogosławioną pomiędzy niewiastami, sławi godność Dziecięcia w łonie Dziewicy; godność ta jest zarazem przyczyną czci przynależnej Maryi. W poczuciu więc swej własnej niegodności pojąć nie może szczęścia, że Matka Zbawiciela, Matka Pana i Boga, ją nawiedzić zechciała. Nie może się powstrzymać Elżbieta, aby nie uwydatnić bliżej łask, jakich źródłem było dla niej i dla jej dziecięcia przybycie Najśw. Maryi Panny. Przyznaje jawnie, że na odgłos słów powitania przez Maryę dziecię poruszyło się w jej łonie, że więc radość matki udzieliła się i dziecięciu; uczucia wszakże te uznacnione w nadprzyrodzony sposób łaską Ducha św. pozwoliły odrazu poznać Elżbiecie, że Marya krewna matką została Zbawiciela. Wobec tej prawdy rozpływa się serce Elżbiety w uniesieniu nad szczęściem ludzkości, do którego przyczyniła się Marya, kiedy uwierzyła w wszystko, co Anioł zwiastował, a silną wiarą w dziewicze poczęcie samego Syna Bożego urzeczywistniła i wolę Bożą i pragnienie upadłego człowieka. Silna ta wiara Maryi jest dalszem dla Elżbiety powodem, aby podnieść jej słuszną cześć i chwałę.
Pod wpływem nadprzyrodzonego oświecenia poznała więc Elżbieta tajemnicę Wcielenia a zarazem i godność Maryi. Najświętsza zaś Dziewica potwierdza słowa Elżbiety, kiedy wobec cudów doznanej łaski Bożej wielbi w pieśni podniosłej swe dostojne powołanie, które ubogiej i pokornej dziewicy wyznaczało miłosierdzie Boże.
Wielbi więc Marya Boga całą duszą swoją, a duchem swoim, a więc całą istotą, tonie w radości nad łaską Boga; Bóg przedmiotem jej niewymownego wesela, bo jest zbawieniem dla ludzi, jest jej własnem zbawieniem z chwilą, kiedy został jej synem. Tem słuszniejszy powód do radości, że Bóg nie odwrócił od niej oblicza Swego, zagniewany na człowieka; że nie powstrzymało Go ani ubóstwo ani niskość Maryi, aby jej udzielić łaski Swej miłości, których cnotami przynajmniej godną była jako prawdziwa służebnica Pańska.
Podniecona słowami Elżbiety i Marya w proroczym duchu widzi przyszłą swą chwałę w dalekie pokolenia; czcić ją będą wszyscy jako matkę Zbawiciela. Bo rzeczywiście wielkiego doznała odznaczenia, kiedy w dziewictwie poczęła Tego, który Synem Bożym i spadkobiercą tronu Dawidowego. Dokonać tego mogła tylko wszechmoc Boża, która zdoła spełnić to, co zechce; dokonać mogła tego tylko świętość Boga, która w obrzydzeniu grzechów rozpoczęła dzieło uświęcenia; dokonać mogło tego tylko miłosierdzie Boga, które zawsze się objawiało wobec tych, co bojaźnią żyli i żyją Bożą, a obecnie objawia się w czynie, którym ludzie bez zasługi mają się wybawić z pętów złego ducha i grzechów. Marya sama doznała wszechmocy Bożej, kiedy pomimo godności matki zachowała panieństwo; doznała świętości Bożej, kiedy potoki łask na nią się zlały; doznała miłosierdzia Bożego, kiedy w szczególniejszy sposób bierze udział w owocach odkupienia już przez wzgląd na Niepokalane Swe Poczęcie.
Wszechmoc więc, świętość i miłosierdzie Boże złożyły się na podniesienie godności Maryi; nie zapomina jednak Najśw. Dziewica swej niskości, która na pozór w sprzeczności stoi z wysoką jej godnością; Bóg wszakże w Swych niezgłębionych wyrokach nieraz dziwy działał przez środki w oczach świata słabe, pogardzone i poniżone. Często już potęgą Swego ramienia rozproszył tych, co pychą żyjąc w sercach chwały doznawali świata, strącał z tronów możnych, aby wynieść nieznanych i wzgardzonych; dostatkami obsypywał ubogich, a bogatych skazywał na ubóstwo. Czyn taki niepojęty w oczach świata spełnił się i w Maryi z woli Bożej, a przez Maryą spełnił się i w Izraelu, którego dotychczas szczególniejszą opieką Bóg otaczał i obecnie znów przez dzieło otoczył zbawienia.
Wybrał sobie Bóg pomiędzy ludami naród Izraelski; prowadził go przez długie wieki, a pomimo niewierności znowu dowody mu daje Swej miłości w dziełach zbawienia. Sługą tylko Bożym był Izrael wobec majestatu niebieskiego Króla, a jednak odebrał obietnice, że Zbawiciel ma wyjść z jego potomstwa i wśród niego dokonać się ma zbawienia. Pomny więc na obietnicę nie wysłużoną, jeno miłosierdziem niezgłębionem spowodowaną, wypełnia Bóg to obecnie, co przyrzekł patryarchom i prorokom i królom. Spełnienie danych obietnic ma ogarnąć skutkami i owocami swemi na wieki całe potomstwo Abrahamowe.
Pieśń ta "Wielbij duszo moja Pana" jest treścią swoją dlatego tak wybitną, że w niej w najszczytniejszy sposób powtarzają się myśli, jakie napotykamy w pieśniach Starego Zakonu, przypisywanych czy to Marii, siostrze Mojżesza, czy to Deborze, lub Annie, matce Samuela; łączy w sobie wspomnienia dziejowe Starego Zakonu, w których Bóg dziwne Swe dzieła i niepojęte Swe wyroki tylekroć urzeczywistnił, kiedy chciał stwierdzić i wszechmoc Swoją i świętość i miłosierdzie.
Przypuszczać możemy, że jak pierwsze chwile powitania niezwykłemi zaznaczyły się łaskami, tak i dalszy pobyt Maryi w domu Elżbiety nie mniej obfitym był źródłem dalszych łask. Wiemy bowiem, że Najśw. Dziewica całe trzy miesiące spędziła w Hebron, aby nakoniec powrócić do skromnego swego domku w Nazaret. Opuściła Hebron prawdopodobnie przed narodzeniem św. Jana, bo Ewangelie św. jej nie wspominają, kiedy opisują okoliczności, wśród których Poprzednik Zbawiciela na świat przyszedł i odebrał swe imię.
Nawiedzenie zaś Najśw. Maryi Panny dla łask przez nią zesłanych podobnie służyć może na dowód przemożnej Jej przyczyny i pośrednictwa pomiędzy Bogiem a ludźmi, jak cud na godach w Kana, kiedy na prośbę Matki Swej Zbawiciel przemienił wodę w wino. Słusznie więc wierzymy, że wszelkie łaski spływają na nas za pośrednictwem Matki Bożej.
Nauka
Godność i potęga, jaką posiada Najśw. Marya Panna jest dla nas pociechą, że u niej jako u matki najmiłościwszej znajdziemy pomoc w wszystkich sprawach duszy i ciała. Gotową jest każdemu grzesznikowi uprosić u Boga przebaczenie win, skoro chce się poprawić i serdecznie za przestępstwa swe pokutować. Gotową jest i sprawiedliwemu wybłagać u Boga pomnożenie łask, aby wytrwał w dobrem i coraz większe zdobywał zasługi.
Wielkie było miłosierdzie Maryi, mówi św. Bonawentura, za życia Jej na ziemi; większem jest w niebiesiech, gdzie Jej przyczyna nie jest ograniczona względami na dzieło zbawienia, które miało się dopiero dopełnić. W niebie też Marya jaśniej widzi i ogarnia potrzeby, jakie posiada ludzkość. Stąd to też dobrodziejstwa, jakie Maryi zawdzięczamy, są bez miary. A pamięć na nie powinna nas natchnąć i chęcią większej czci i chwały Maryi i wzywaniem Jej pośrednictwa, gdzie tylko się okaże koniecznem.
Nawiedzenie Najśw. Maryi Panny zaznacza się łaską, świętością i w celu swem i w przebiegu. Jakież twoje z innymi obcowanie? Jakież twoje odwiedziny u przyjaciół i znajomych? Bacz na to, aby co do pobudek i co do celu nie były grzeszne, aby nie były marnowaniem czasu, objawami próżności, które zapominać ci każą i zaniedbywać obowiązków swego stanu. Niepotrzebne i długie odwiedziny już dlatego są karygodne, że czas marnują niepowrotny, a cóż dopiero, kiedy służą do niegodziwych zajęć przez grzeszne rozmowy, gry i inne występki. Niema, mówi św. Bonawentura, większej szkody jak utrata czasu, bo czasu nigdy nie odzyskamy z powrotem i raz zmarnowany na zawsze pozostanie bez korzyści dla zbawienia i chwały niebieskiej, do jakiej mamy dążyć.
Na podstawie kalendarza kościelnego z uwzględnieniem dzieła ks. Piotra Skargi T.J.
oraz innych opracowań i źródeł na wszystkie dni całego roku ułożył
Ks. Władysław Hozakowski
∗
![]() |
Zdrowaś Maryjo... |
Nawiedzenie NMP
Po Zwiastowaniu Maryja nawiedza Swoja krewną Elżbietę oczekująca narodzenia Jana Chrzciciela. Spotkanie niewiast było również pierwszym spotkaniem Chrystusa i Jego Przesłańca. Elżbieta wita Maryję słowami, które Kościół święty zawarł w modlitwie Zdrowaś Maryjo, a Matka Boża wypowiada natchniony Magnificat.
Maryja idzie, by głosem swym rozradować dom, w którym w odosobnieniu mieszkał Zachariasz z Elżbietą. Tradycja podaje; że przebywali wówczas. na wsi, kilkaset metrów od Karem. Maryja weszła w dom, Zacharjaszów, a gdy prawdopodobnie krewna wyszła na Jej spotkanie, Ona, zawsze uprzedzająca i miła, pierwsza pozdrowiła Elżbietę. I stało się, skoro usłyszała Elżbieta pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie. Łaska Jezusa, zawarta w słowach Matki, przeniknęła do dziecka, wybranego do wielkiego zadania i takiej doskonałej świętości; świadomość poprzednika, chwilowo przynajmniej wzbudzona, kierowała się już ku temu, któremu później dać miał świadectwo; w chwili, gdy Baranek Boży zmazywał z duszy jego grzech ludzkości i wlewał weń Ducha Świętego — on witał go radosnym drgnięciem.
Łaska, która Jana pierwszego nawiedziła, spłynęła i na jego matkę. I zawołała głosem wielkim i rzekła: błogosławionaś ty między niewiastami i błogosławion owoc żywota twojego. A skądże mi to, że Matka Pana mego przyszła do mnie? Albowiem oto jako stał się głos pozdrowienia twego w uszach moich, skoczyło z radości dzieciątko w żywocie moim. A błogosławionaś któraś uwierzyła, albowiem spełni się to, co jest powiedziane od Pana.
Bóg objawił Maryi przez Anioła łaskę uczynioną Elżbiecie, a teraz bezpośrednim natchnieniem Ducha Świętego oznajmia Elżbiecie łaskę, której dostąpiła Maryja. Żona Zachariasza skłania się przed swą młodą krewną, i jak później Jan uzna się niegodnym odwiązać rzemyk obuwia Mesjasza, tak teraz ona głosi, iż nie jest godną, by przyjąć pod swym dachem Matkę Pana swego — i rozpoczynając w tej chwili z natchnienia Bożego hołdy wszystkich wieków, wysławia Maryję za Jej wiarę w tajemnice Boga, za ubłogosławienie Jej pomiędzy wszystkimi niewiastami, za błogosławieństwo, które da światu przez owoc żywota swego.
Przypuszczając Elżbietę do tej niebieskiej Tajemnicy, Bóg sam zachęcał Maryję, aby zaniechała milczenia. Odkryła zatem skarby, jakie od poselstwa anielskiego rozmyślaniem nagromadziła w sercu. Była to niewymowna wdzięczność za łaskę otrzymaną. Jasno zdaje sobie sprawę z tej łaski, a nawet pod działaniem Ducha Świętego przepowiada następstwa tak dla Niej chwalebne; lecz wszystko to widzi w ten sposób, w jaki Święci widzą chwałę swoją, tj. w świetle uniemożliwiającym wszelkie uczucie pychy, zwracając dusze całą do tego, od którego wszelkie dobro pochodzi. Myśl o miłosierdziu Boga, wiecznie wiernym dla tych, którzy się go boją, wznosi Ją aż do rozważania sądów Bożych; ogarnia je w całości, a więc i te, co się ukazują już w Starym Zakonie, jakich sama doznała, i jakie łaska Nowego Testamentu niedługo objawi. To co Bóg Jej w tej chwili odsłania, wprawia ją w zachwyt podobny do tego, w którym Jezus wysławiać będzie Ojca, iż się ukrył pysznym, a odsłonił maluczkim. A wreszcie, powracając do łaski Wcielenia, źródła wszystkich innych łask, chwali Boga, iż dokonał przedwiecznych swych zamiarów, dając się, jak to obiecał, światu przez Izraela. Maryja wypowiada Magnificat.
To, co ujrzeliśmy na progu domu Zachariasza, daje nam pewne pojęcie czym były w czasie pobytu Maryi rozmowy obu niewiast i jakie były łaski, które Bóg zlewał na to ognisko rodzinne. Nie wyłącznie z przywiązania do Elżbiety Maryja gościła pod jej dachem, lecz dla duchownego dobra poprzednika Jezusowego i jego matki. Łaska spływała jak tajemnicze namaszczenie na przyszłego mocarza Chrystusowego, którego udziałem miały być tak ciężkie walki. Elżbieta i Maryja budowały się i wzrastały w miłości Boga przez wzajemne powierzanie sobie otrzymanych dobrodziejstw. Również sprawiedliwy Zachariasz, porozumiewając się w sposób, na który mu kalectwo dozwalało, dowiadywał się o cudach łaski i podsycał swe milczące rozmyślania, na które był czasowo skazany.
Najświętsza Panna, Kraków 1925
∗
∗
...............................................................................................................................................................................
Komentarze
Prześlij komentarz